Do całej masy czynników niepewności i ryzyka, z jaką muszą radzić sobie inwestorzy od momentu zwycięstwa wyborczego Donalda Trumpa, doszedł ostatnio jeszcze jeden, dotyczący perspektyw amerykańskiej gospodarki. Sam Trump przyczynił się do wzmożenia obaw o recesję, domyślnie dopuszczając możliwość jej wystąpienia. Rosnące ryzyko recesji dostrzegają także między innymi analitycy Goldman Sachs, zwiększając prawdopodobieństwo takiego scenariusza z 15 do 20 proc. Choć nie jest więc ono jeszcze zbyt wysokie, to jednak wystarczyło by doprowadzić do prawdziwej paniki, głównie na Wall Street. Trudno bowiem inaczej określić poniedziałkowe tąpnięcie amerykańskich indeksów. S&P 500 zniżkował o 2,7 proc., Dow Jones tracił 2 proc., a Nasdaq Composite szedł w dół aż o 4 proc. Pogarszanie się nastrojów ulega więc w ostatnim czasie nasileniu, trzeba bowiem mieć na względzie, że spadkowa tendencja na nowojorskim parkiecie od 20 lutego, czyli od niemal czterech tygodni z rzędu. W tym czasie indeks spółek technologicznych stracił już 13 proc., przekraczając umowne kryterium korekty, choć jednocześnie zbyt wcześnie jest na ogłaszanie bessy, tym bardziej że analogicznie S&P 500 zniżkuje o niecałe 9 proc., a Dow Jones idzie w dół o 6,5 proc. Jednocześnie dolar zdecydowanie słabnie, od początku roku Dollar Index traci ponad 4 proc., a kapitał przesuwa się w kierunku obligacji skarbowych. W przypadku amerykańskich papierów dziesięcioletnich rentowność schodzi w okolice 4,2 proc., a tendencja ta utrzymuje się niemal od początku roku. Można więc przypuszczać, że możliwość wystąpienia recesji dyskontują też inwestorzy na rynku walut i długu. Na razie pogorszenia się nastrojów nie amortyzuje rosnące prawdopodobieństwo przyspieszenie przez Fed cyklu luzowania polityki pieniężnej. Warto też zwrócić uwagę na mocne przeceny niedawnych technologicznych gwiazd, których notowania nakręcają skalę korekty. Osobną kwestią jest zachowanie kursu akcji Tesli, które w poniedziałek tąpnęły o prawie 16 proc., a od początku roku tanieją o 45 proc. Zaangażowanie polityczne wyraźnie więc szkodzi interesom Elona Muska, który z pewnością liczył na efekt wręcz przeciwny.
Poniedziałkowa panika w oczywisty sposób znalazła swoje odzwierciedlenie na pozostałych światowych parkietach, w szczególności w segmencie rynków wschodzących. Niemiecki DAX zniżkował o 1,75 proc., WIG20 szedł w dół o 2 proc., a MSCI Emerging Markets tracił 2,4 proc.
Indeksy na wielu światowych parkietach były już mocno rozgrzane, a wyceny coraz bardziej wyśrubowane, więc mocniejsza korekta nie powinna ani dziwić, ani niepokoić. Zbyt wcześnie, by mówić o odwróceniu długoterminowej tendencji wzrostowej, tak jak trudno zakładać, że amerykańska gospodarka z pewnością znajdzie się w recesji.