Komentarze

Powrót

Czas na korektę?

03.03.2025
Dolar USA

W ubiegłym tygodniu Warszawski Indeks Giełdowy stracił 1,20% i był to pierwszy tygodniowy spadek naszego indeksu od początku tego roku. W efekcie, pierwsze dwa miesiące roku przyniosły naszej giełdzie imponujące wzrosty: od 9,1% sWIG80 do 17,7% WIG20, a taki ich rozkład najlepiej świadczy o zagranicznej proweniencji kapitału płynącego na giełdę. Zresztą nie tylko polską, bo chociaż od początku roku MSCI Poland jest drugim najszybciej rosnącym indeksem krajowym na świecie (po Kolumbii), to najlepszym indeksem regionalnym, ze wzrostem o prawie 11% jest MSCI EMU. Po drugiej stronie  jest giełda amerykańska, która luty zamknęła spadkiem S&P 500 o 1,4%, a od początku roku jest nieco ponda 1% na plusie, co jest zresztą dużą zasługą niezłej sesji z ostatniego piątku i wydaje się, że Europa i rynki wschodzące w tym Polska, urosły niejako koszem Ameryki. W ubiegłym tygodniu Stanom nie pomogły nawet środowe, dobre wyniki kwartalne Nvidii, które po raz dziesiąty pod rząd przebiły prognozy analityków zarówno na poziomie przychodów (+78% r/r) jak i EPS. Spółka przedstawiła również niezłe prognozy na kwartał bieżący, co wskazuje że przynajmniej na razie na brak popytu na swoje najnowsze procesory, nie narzeka. Pomimo tego, czwartkowy spadek jej kursu wyniósł prawie 8,5%, a  cały Nasdaq stracił tego dnia prawie 2,8% i była to jego najsłabsza sesja w lutym. Obawy, że zyski największych spółek technologicznych nie nadążą za ich wyśrubowanymi wycenami spowodowały, że od początku roku znakomita większość z nich jest notowana poniżej zamknięcia z końca 2024, w efekcie czego NASDAQ traci w tym roku 2,4%.

Wracając jednak do Polski, warto wskazać co było do tej pory katalizatorem wzrostów w naszym regionie i generalnie w Europie. Z jednej strony prawdopodobnie inwestorów skusiły wyjątkowo duże różnice wycen spółek polskich i europejskich w porównaniu  z ich odpowiednikami zza oceanu. Z drugiej, kapitał przyciągała wizja spadającego ryzyka geopolitycznego wraz z przybliżającą się pespektywą zakończenia lub zawieszenia konfliktu na Ukrainie. Wyceny przez ostatnie dwa miesiące znacząco się wyrównały, a piątkowa awantura w Gabinecie Owalnym Białego Domu wprowadziła dużą niepewność odnośnie drugiego motoru wzrostów.

Wydarzenia ostatniego piątku, które miały być niejako zwieńczeniem pewnej fazy rozmów i powinny były zbliżyć nas znacząco do końca wojny, mogą okazać się – przynajmniej w krótkiej perspektywie – swego rodzaju „czarnym łabędziem”. Dziennikarze i analitycy gubią się obecnie w spekulacjach czy to Trump z Vancem uznali, że deal im jednak nie odpowiada i sprowokowali Zełenskiego, żeby zwalić na niego winę za niepowodzenie rozmów, czy może było odwrotnie i to Zełenski postanowił zagrać o wyższą stawkę, czy może wydarzenia w pewnej chwili obu stronom wyrwały się spod kontroli. Jednak – przynajmniej w krótkiej perspektywie czasu – powód zerwania rozmów dla rynków kapitałowych ma drugorzędne znaczenie. Niezaprzeczalnym faktem jest to, że zdyskontowane już przecież w dużej mierze zdarzenie odsuwa się w czasie i trudno obecnie ocenić jak bardzo. Rośnie ryzyko, rośnie niepewność, a wiele rynków, w tym Polska jest po ostatnich wzrostach mocno wykupiona i co za tym idzie narażona na korektę. Jest przy tym bardzo prawdopodobne, że skorzysta na tym giełda amerykańska, która chętnie zaabsorbuje szukający bezpieczniejszej przystani kapitał. Pierwszym wskazaniem mogły być notowania piątkowe, gdy po wydarzeniach w Waszyngtonie, S&P lekko się zachwiał, aby po chwili skierować się mocno na północ.

Warto w tym kontekście mieć na uwadze, że poza potencjalną eskalacją konfliktu za naszą wschodnią granicą, wracają jak bumerang obawy o kolejną falę ceł, które Trump zacznie w końcu prawdopodobnie nakładać na kolejnych partnerów handlowych,  w tym Unię Europejską. Na razie giełdy, w tym amerykańska ignorują ryzyko spowolnienia gospodarek w związku z ewentualną wojną handlową. Jeżeli jednak świadomość nowych gospodarczych niebezpieczeństw dotrze w końcu do inwestorów (ostatnia, piątkowa korekta prognozy FED z Atlanty – GDPNow wskazuje na możliwy spadek PKB USA w I kwartale o 1,3%), to narracja o recesji, która przez ostatnie miesiące mocno przycichła, może spowodować najsilniejszą od kilkunastu miesięcy korektę nie tylko za oceanem. Z drugiej strony… wydarzenia ostatnio tak bardzo przyspieszyły, że nie zdziwiłbym się, gdyby za tydzień okazało się, że Ukraina dogadała się jednak z Amerykanami i jesteśmy ponownie w przededniu zawieszenia broni.

Michał Szukalski
Sprawdź naszą ofertę
Jeśli chcesz odkładać zarabiać lepiej niż na lokacie
Dowiedz się więcej